niedziela, 26 kwietnia 2015

SUMIENIE

Czymże jest,jeśli wszyscy je mają ?
Wolnością wyboru,
kiedy dobro od zła
odróżnić się starają.

Jednak, aby dobro
uczyć się wybierać,
na Prawdzie Jedynej
trzeba się opierać.

Potrzeba też mądrości
by przyznać się do tego,
że Bóg wie wszystko
a człowiek, nie wie wszystkiego.

Król Zygmunt August,serc nie rodzierał
gdy w polskim Sejmie zasiadał
,,Nie jestem królem waszych sumień "
do głosujących posłów powiadał.

Dziś tak często w wolnych krajach
sumieniami zarządzają,
ustawowo, prawo ludzkie
wolnym ludziom narzucają.

Kiedy władzę na tej ziemi
na chwilę ci dano,
nie nakazuj nikomu
posługiwać dwóm panom.

ZASTAWIONY KRZYŻ

Jak to zrozumieć Jezusie z krzyża
wiszący tam, w sali posiedzeń.
Wielkim ekranem Cię zastawili
i mówią jeszcze...że Nie nie zauważyli.

Myśmy Cię kiedyś tam zawiesili,
by w Tobie rządzący Mądrości szukali.
Lecz oni myśląc że są najmądrzejsi,
jedynie graczami się okazali.

Obudźcie się wreszcie , wielcy rządzący
i spójrzcie na krzyż na ścianie wiszący.
bo litość zbiera gdy się na to patrzy,
że w sali posiedzeń, jak w marnym teatrze.

Z Kościoła też nie róbcie targowiska,
bo to DOM BOŻY, nie jakieś igrzyska.!
Z pokornym sercem przed Stwórcą klękajcie,
i na Prawie Bożym, ludzkie opierajcie.

Nie zastawiajcie Krzyża ekranem,
i nie wynoście się nad innymi,
bo kiedy sami staniecie przed Panem,
wstyd będzie, żeście panami chcieli być... jedynymi.





Wiersz powstał po jednej z Sesji Rady Miasta
na której byłam. Problemy, manipulacje i klimat tam panujący
były dla mnie głębokim przeżyciem. Krzyż o którym piszę
z radością i dumą umieściliśmy w czasach Solidarności na ścianie.
Na tej Sesji ....

środa, 22 kwietnia 2015

ON JEST BLISKO

Musiałeś dotknąć Tomaszu.
Jakże dobrze Cię rozumiem,
bo i ja tak Wielkiej Prawdy
zgłębić do końca nie umiem.

I krótko się cieszę
radością Zmartwychwstania,
kiedy mnie przygniatają
codzienności wyzwania.

Często pod krzyżem stoję,
jakby tu wszystko się kończyło,
do pustego grobu zajrzeć się boję
i...nie potrafię uwierzyć w Miłość.

Lecz Jezus przychodzi,
choć drzwi ze strachu przymykam,
swoje rany mi pokazuje,
a ja kolejny raz, ran Jego dotykam.

,,Nie bój się, to Ja Jestem."
Rękę w ranie zanurzyć pozwala
i tak mi wstyd, że znów
potwierdzenia potrzebuje moja wiara.

Lecz wiem, że On jest blisko,
w Sakramentach, Słowie, doświadczeniach,
Zabiera lęk i rozbudza Nadzieję,
gdy ciężar codzienności, moją wiarą chwieje.


22.04.2015

niedziela, 19 kwietnia 2015

KAŻDA CHWILA

Ileż to lat biegłeś bez wytchnienia,
by zaspokoić ziemskie pragnienia
Aż wreszcie sobie pytanie zadałeś.
Czego właściwie się spodziewałeś ?

Świat ciągle biegnie, jak szalony,
Czujesz się często w nim zagubiony.
Wszyscy wokoło tak bardzo zajęci,
Ty nie masz już siły, zabrakło Ci chęci ..

Choć już nie spełniasz oczekiwań świata,
to dziękuj Bogu za przeżyte lata
i nie rozmyślaj o samotności,
lecz wyjdź na spotkanie, prawdziwej Miłości.

Bo nadszedł dla Ciebie czas błogosławiony,
abyś, na nowo narodzony,
z maleńkich spraw zaczął się cieszyć,
zachwycał ich pięknem i przestał się spieszyć.

Kiedy tak bardzo zajęty byłeś,
tylko przelotnie na nie patrzyłeś
a wtedy, nawet nie przypuszczałeś
jak patrząc... niewiele widziałeś.

Silny , czy słaby, czy zagubiony .
dla Stwórcy jesteś niezastąpiony
a każda chwila, życia Twojego,
jest wydarzeniem, niezwykłym dla Niego.








CZAS I WIECZNOŚĆ

Zegary świata, czas odmierzają
a on , upływa bezpowrotnie.
Chwila za chwilą, tak szybko mijają.
Ani sekundy, nie poczekają.

Budzisz się starszy każdego dnia.
Wczoraj już nigdy nie powróci.
Przeszłość i przyszłość myśli zaprzątają
i często lękiem je przenikają .

Codziennie dostrzegasz jak na Twoim ciele,
znaków przemijania czas zostawia wiele.
Ciało tak kruche, na nic się nie przyda,
choćbyś cały majątek, dzisiaj na nie wydał.

A świat popędza, odpocząć nie daje,
Co tak naprawdę, chce przez to osiągnąć ?
Chcesz mu dorównać , więc bardzo się spieszysz.
Niby radości szukasz, lecz czy na pewno się cieszysz?

Gdzie się tak spieszysz ? Do wieczności ...
Tam czasu już nikt nie odmierza.
Czas darem dla Ciebie, szansą by uwierzyć,
byś zdążył dobrze to życie przeżyć .

Dusza zegarów nie potrzebuje,
w chwili obecnej, Mądrości poszukuje,
ażeby, do Nieba kiedyś była wzięta
i Bożą Miłością żyła przeniknięta.

Bo to my umieramy a umarli żyją

wtorek, 14 kwietnia 2015

DAROWANE DŁUGI

Nasz Wielki Boże,Ty świat stworzyłeś
z miłości do stworzenia.
Wiesz,ile i czego człowiek potrzebuje,
by nie odczuwał żadnego zagrożenia.

Kazałeś też, co siedem lat
długi darować sobie ,
by pieniądz nie stawał się ważniejszy,
lecz by ważniejszy był człowiek.

Człowiek wartości swej poznać nie chce,
nawet dziś,chociaż świat w długach tonie,
nie podaruje, wszystko utraci,
wybierze głód, wojny i służbę mamonie.

Potem z wyrzutem zapyta Cię Boże,
gdzie byłeś, gdy się to działo?
I znowu z chciwością zacznie gromadzić...
A przecież, potrzeba tak mało.

Tylko Miłosierdzia.

niedziela, 12 kwietnia 2015

CIERPIENIE BOGA

Cierpienie Boga się nie skończyło.
Jest tak potężne, jak Jego Miłość.
Bóg cierpi nadal, gdy ludzkość grzechy pomnaża,
historia krzyża, wciąż się powtarza.

On cierpi w każdym poczętym dziecku,
które miłości na ziemi nie spotkało.
Woła o życie kiedy zabijają
i czuwa przy nim, kiedy zamrażają.

Cierpi, gdy kłamstwo korzenie zapuszcza,
gdy pycha ludzka, krzywdzi, upokarza.
Cierpi, bo kocha każdego człowieka...
Historia krzyża, wciąż się powtarza.

Jak długo Miłość Boża, krzywd doznawać będzie !?
Czy człowiek zejdzie z drogi zatracenia?
CZY POJMIE WRESZCIE, ŻE BOŻE MIŁOSIERDZIE,
TO MIŁOŚĆ, KRZYŻ I WIELKIE CIERPIENIA.


Niedziela Miłosierdzia Bożego
12.04.2015.r


Ten wiersz napisałam, po przeczytaniu słów Pana Jezusa,
które wypowiedział do Alicji Lenczewskiej, podczas jednego z objawień.
Było to w latach 1985 - 2010.

,,To, co się działo w Jerozolimie podczas Mojej męki, jest materialnym
zobrazowaniem tego, co dzieje się w Moim Sercu, gdy moje dzieci ranią
i krzywdzą Moją Miłość. Każdy człowiek może Mi pomóc, nie raniąc Mnie,
i swoimi prośbami i zadośćuczynieniem przepraszając za innych.
Największym wyrazem miłości jest to, gdy ktoś chce przyjąć część Mojego
cierpienia przez uczestniczenie w nim"

art. ,, Miłujcie się!" nr 2-2015

piątek, 10 kwietnia 2015

MITING AA NA DRODZE KRZYŻOWEJ

STACJA I .
Po okrutnej nocy, prowadzą Cię Jezu na sąd, do Piłata.
Szukają fałszywych świadków. Podburzają tłum.
Wydają wyrok śmierci. I to śmierci krzyżowej.

Panie Jezu, teraz widzę, co czyniłem z moim życiem,
kiedy alkohol zarządzał moim umysłem.
Nawet nie pytałem, czym jest prawda. Byłem fachowcem od kłamstwa.
Szukałem fałszywych powodów mego picia.
Najczęściej oskarżeń, kierowanych do najbliższych.
Tych niewinnych, prawdziwie kochających.
JAK. TY.

Jezu, dajesz mi nowe życie.
Tak wiele czasu straciłem. Dziś uczę się żyć od nowa.
Dopomóż mi, w Tobie poszukiwać Prawdy.


STACJA II.
Jezu, podejmujesz ciężar krzyża i bierzesz go na Swe ramiona.
Nie czynisz tego z przymusu, lecz z miłości.
Nie trzeba Cię poganiać, choć czynią to okrutni żołnierze.

O Chryste, jakże trudno było mi wziąć swój krzyż, kiedy podjąłem
walkę o moją trzeźwość.
Wiedziałem że sam go nie uniosę . Nie miałem sił .
Nadzieję , już dawno pokonały porażki.
Tym razem, Ty byłeś ze mną w Sakramencie Pojednania i Komunii.
TAM ZROZUMIAŁEM , ŻE JEST DLA MNIE PRZEBACZENIE

Dopomóż Jezu tym wszystkim, którzy utracili nadzieję na trzeźwe życie.
Niech znajdą Cię w Sakramentach Świętych .
Daj im siłę do podjęcia walki o własną wolność.
Pomóż na nowo, odzyskać godność, Dziecka Bożego.


STACJA III.
O jakże ciężki musi być ten krzyż, skoro pod nim upadasz.
Upadek zwiększa Twe cierpienie.
Śmieją się okrutni żołnierze. A Ty powstajesz i idziesz dalej.
ABY.... UMRZEĆ ZA MNIE

Jezu, jaki był mój pierwszy upadek ?
Ten pierwszy kieliszek, pierwszy narkotyk..
Ty wiedziałeś, że to będzie bolało. A ja się śmiałem...
I nie dźwignąłem się, choć posyłałeś do mnie ludzi, którzy znali prawdę.
Z nich też się śmiałem. Przesadzają - powtarzałem.
NIE WIEDZIAŁEM WTEDY, ŻE BĘDZIE TAK BOLAŁO.

Jezu, prosimy Cię o Dar Rozumu, abyśmy potrafili odróżnić, dobro od zła.
Prosimy o Pokorę, abyśmy umieli przyjmować, dobre rady.
Daj nam Panie odwagę, abyśmy bronili Twoich Przykazań.


STACJA IV.
Na drodze swej męki spotykasz cierpiącą Matkę.
Na widok Jej łez, pomnaża się Twoje cierpienie.

Mnie nie bolało, kiedy inni z mojego powodu płakali.
Obojętność na ich cierpienie, wzmagał głód alkoholu.
Ich łzy potęgowały moją złość.
A oni cierpieli, z różańcem w ręku. Ty byłeś dla nich ukojeniem.
Dar nowego życia dla mnie, to Łaska, którą otrzymałem dzięki ich modlitwom.

Dziękuję Ci Jezu, za moją rodzinę, za ich obecność, wiarę i cierpliwość.
Dziękuję za nowy czas, w którym na trzeźwo mogę przeżywać kolejne dni
z najbliższymi.
Użycz mi odwagi, abym obudował zniszczone relacje.
Użycz mi pokory, abym pogodził się z tym, czego już nie mogę zmienić.


STACJA V.
Przyjmujesz Jezu, pomoc Szymona z Cyreny, który nie ma ochoty pójść z Tobą.
Zmuszony, bierze krzyż , aby potem... wszystko zrozumieć.

Panie i ja nie miałem ochoty pójść za Tobą.
Nie byłem Twoim przeciwnikiem.
Czasem nawet, po pijaku, próbowałem wołać do Ciebie, lecz
nie pamiętałem modlitwy, której nauczyła mnie matka.
Ale nie Ty byłeś dla mnie Bogiem. Był nim alkohol.
A potem...
To TY stałeś się moim Cyrenejczykiem, kiedy cierpiałem w bólach,
z powodu głodu alkoholu.
Płakałem jak dziecko. Modliłem się na różańcu, który ofiarował mi Kapłan..
Wiedziałem że JESTEŚ PRZY MNIE I TO WYSTARCZYŁO.

Panie Jezu, oddaje Ci tych wszystkich, którzy boleśnie przeżywają etap odtruwania.
Spraw, aby to cierpienie, stało się ich narodzeniem, do nowego życia.
Oddaję Ci tych, którzy nie potrafią sami podjąć decyzji o leczeniu i przymuszeni,
przebywają w Ośrodkach. Niech nie utracą, danej im szansy.


STACJA V I .
Weronika, słaba kobieta, nie wstydzi się okazać Ci miłości, nie lęka się tłumu.
Wierzy że pod warstwą kurzu, krwi i potu, jest Twoje Oblicze.

Jakże często niesłusznie pogardzałem innymi.
Może dlatego że czułem się gorszy od nich
W końcu nie umiałem znieść samego siebie
Ludzkie oblicze ? To nie miało dla mnie znaczenia.
Stawałem się coraz bardziej zaniedbany, słaby.
Alkohol, który zdobywałem za każdą cenę, niszczył we mnie
poczucie piękna i estetyki .
Zupełnie zapomniałem, co to znaczy być Dzieckiem Boga.
Byli jednak tacy, jak Weronika, którzy pod warstwą kurzu i potu,
wciąż dostrzegali na mojej twarzy, oblicze człowieka.
To oni, nie lękając się spojrzeń innych, pomaleńku ocierali moją twarz, .
A ja, zaczynałem widzieć, coraz więcej.

Jezu, dziękuję, że zasiewasz w ludzkich sercach taką miłość,
która potrafi patrzeć na innych bez pogardy i wciąż widzieć
na ich twarzy, oblicze Dziecka Bożego.


STACJA VII.
Jesteś ogromnie zmęczony. Po raz drugi, upadasz pod ciężarem krzyża.
A jednak, resztkami sił , wstajesz i idziesz.
ABY... UMRZEĆ ZA MNIE.
Czym zasłużyłem na taką miłość?

Byłem pyszny .
Kiedy upadałem po raz kolejny, nie umiałem przyznać się do tego,
że alkohol rządzi moim życiem. Udawałem silnego.
Nie chciałem słyszeć, że jest to choroba i jak rak, prowadzi do śmierci.
Wmawiałem sobie i innym, że sam załatwię problem.
I w ten sposób, moją nadzieję, niszczyły kolejne porażki.

Jezu, przepraszam, że pycha i pewność siebie, były moją odpowiedzią na upadki.
Pomóż zrozumieć wszystkim uzależnionym, którym trudno przyjąć prawdę o sobie ,
że dopóki nie nazwią spraw po imieniu, nie wyruszą dalej.


STACJA VIII.
Nie płaczcie nade mną , ale nad sobą i nad dziećmi swoimi.

To nie ja płakałem nad moimi dziećmi, to one płakały nade mną .
Płakały, ze strachu.
Płakały, bo święta nie były radosne.
Bały się, bo nie wiedziały nigdy, w jakim stanie wrócę do domu.
I pomyśleć, że powodem był, alkohol.
BOŻE,POWIERZYŁEŚ MI DAR OJCOSTWA.
MIAŁEM BYĆ TWOIM OBRAZEM DLA MOICH DZIECI.
I co ja z tym zrobiłem ?
Jakże poranione i pogubione są ich serca.
Czy potrafią uwierzyć że Ty Jesteś Miłością ?
Czy będę w stanie odbudować w nich pewność, że są kochane?

Jezu, Ty jesteś Panem naszych serc.
Proszę, bądź ze mną. Chcę być dobrym ojcem
Pomóż moim dzieciom uwierzyć w Miłość.
Kieruj ich życiem, aby nie szukały wolności i samozadowolenia
w alkoholu, narkotykach czy hazardzie .
Uczyń mnie narzędziem, aby moje doświadczenia, były dla nich przestrogą .
Uczyń mnie świadectwem, ŻE JEDYNIE TY JESTEŚ DROGĄ, PRAWDĄ I ŻYCIEM.


STACJA IX.
Trzeci upadek, tak blisko Kalwarii.
Wyczerpanie i widok miejsca kaźni, są przyczyną wielkiej boleści.
UPADASZ ZEMDLONY, ABY WYSŁUŻYĆ MI... MOC POWSTANIA

Cierpienie duszy, brak nadziei, zupełna noc.
Strach, bo już nic nie zależy ode mnie.
Nie pamiętałem co było wczoraj. Może kogoś skrzywdziłem ?
Nie wiedziałem co będzie jutro. Nie potrafiłem żyć inaczej.
Zupełne poczucie beznadziei.
I te natrętne myśli, połączone z obrazami. Bałem się, sam siebie.
Ucieczka w nicość, wydawała się najlepszym rozwiązaniem.
ALE TY WYSŁUŻYŁEŚ MI MOC POWSTANIA .
Właśnie ta chwila, całkowitej bezradności, dno które osiągnąłem
i słowa, które w pamięci mej jeszcze zostały, JEZU, UFAM TOBIE !
Potrzeba było tylko zapragnąć i oddać Ci wszystko, abyś mnie poprowadził.

Jezu, wołam do Ciebie za tych, którzy przeżywają ciemność duchową,
aby zrozumieli, że czekasz tylko na ich pozwolenie, żebyś mógł rozświetlić.
im drogę do wolności.


STACJA X.
OTO CZŁOWIEK...
Pozwoliłeś Jezu, ubiczować Twoje Ciało, ukoronować głowę ciernią .
Dobrowolnie wziąłeś krzyż.
Teraz zdarli z Ciebie szaty .
Zabierają Ci wszystko, ale godności... nie zabiorą.

Nie troszczyłem się o moje ciało.
Nie rozumiałem, czym jest godność ciała ludzkiego.
Ważniejszy był dobry humor .
Tchórzyłem, kiedy podczas zakrapianych imprez, nie potrafiłem
odmówić picia alkoholu. Szukałem towarzystwa i akceptacji.
A moje ciało, stawało się coraz słabsze i coraz bardziej, domagało się alkoholu.
Z czasem, każdego dnia, myślałem jak zaspokoić ten głód.
Ciągi picia były coraz dłuższe. Trzeźwienie sprawiało ból.
Brak alkoholu, powodował drgawki .
Już dawno, moje ciało przestało być ŚWIĄTYNIĄ , GODNĄ DUCHA ŚWIĘTEGO.

Panie, dziękuję że dałeś mi nową szansę.
Dziś wiem, że moje ciało jest chore i tak już będzie.
Każda ilość alkoholu spowoduje nawrót picia, dlatego proszę,
ochroń mnie przed ludźmi, którzy natrętnie częstują alkoholem.


STACJA XI.
Tak Bóg umiłował świat, że Syna Jednorodzonego dał...aby przez Niego,
wyrwać nas z niewoli szatana.
Zgodziłeś się Jezu, na to straszne cierpienie dobrowolnie.
Z pełną świadomością wziąłeś na siebie grzechy całego świata i całą
bezradność wobec zła, aby wraz z Tobą zostały przybite do krzyża.

Nie byłem świadomy, że muszę ukrzyżować mój problem.
Byłem bezradny i zmęczony samym sobą. Czułem wielki ból.
Pragnąłem lepszego życia, ale nie wiedziałem od czego mam zacząć.
Inni decydowali za mnie.
Kolejno odkrywany problem, bolesna prawda o sobie i pragnienie pozostawienia bagażu win na krzyżu.
Jedynie to spojrzenie, z perspektywy krzyża, uwalniało mnie,rozbudzało na nowo nadzieję i nadawało sens memu życiu.

Panie, dziękuję Ci że uczyniłeś mnie tak bezradnym, że mogłem wreszcie
pozwolić poprowadzić się innym.
Że postawiłeś przy mnie osoby, które wiedziały jak mi pomóc i podejmowały
za mnie decyzje.
Dziękuję za ich cierpliwość, kiedy musieli znosić moje wątpliwe zachowanie.
Twojej opiece oddaję kapłanów, terapeutów, cały personel medyczny i wszystkich,
których postawiłeś na mojej drodze, do trzeźwego życia.


STACJA XII
Jezu najdroższy, zawisłeś na krzyżu między dwoma łotrami.
Jeden z nich urągał Ci.
Nie skorzystał z szansy, odrzucił tak wielką Łaskę, skrzywdził samego siebie.
Dobry łotr uwierzył że jesteś Bogiem i że możesz go zbawić.

Tak długo byłem głupcem. Łotrem, który odrzucał Twoją Miłość.
I pomyśleć, że alkohol mógł być ważniejszy od zbawienia.
Nadal czuje się jak łotr na krzyżu i codziennie wołam do Ciebie ;
Jezu,wspomnij na mnie, bądź ze mną, spraw abym przeżył ten dzień, bez alkoholu.
Stoją przy mnie, moi bliscy.
Oni towarzyszą mi w walce o moją trzeźwość.
Dla mnie podjęli decyzje o swojej abstynencji, choć nie są uzależnieni.
Zrobili to tylko po to, żeby oszczędzić mi cierpienia.
W naszym domu, nie pije się alkoholu i nie częstuje nim, nikogo.

Jezu, Ty nie męczysz się przebaczaniem. Ty doznajesz ulgi
gdy człowiek zapragnie czerpać, ze zdroju Miłosierdzia , który
wypłynął z Twojego, przebitego serca .
Pomóż nam grzesznikom, wierzyć i zachować nadzieję,
że kiedyś usłyszymy, to najważniejsze zaproszenie,
BĘDZIESZ ZE MNĄ W RAJU


STACJA XIII.
Nie mogło być inaczej. Tylko w ramiona Maryi, mogło być złożone
skatowane, martwe Ciało Jezusa.
Ona nigdy nie zwątpiła.
Choć nie mogła zrozumieć, skąd tyle cierpienia. Ufała Bogu.
W sercu Maryi, Jezus nigdy nie umarł.
Jej wiara była granicą, przez którą szatan, nie mógł się przedostać.

Szukałem w życiu radości, bez krzyża.
Nie chciałem wierzyć Kościołowi.
Nie czytałem Pisma Świętego. Nie znałem Cię.
Wolałem wsłuchiwać się w głos tego świata.
To nie mogło się skończyć inaczej.
Te doświadczenia, są dla mnie tragicznym wspomnieniem.
Ale dziś, całe moje życie składam w ramiona MARYI, MATKI KOŚCIOŁA,
KTÓRY STAŁ SIĘ MOIM SCHRONIENIEM.

Panie Jezu, Ty widzisz że jestem jak małe dziecko, które musi od nowa
uczyć się wszystkiego.
Tylko że tym razem, chcę poznać Ciebie, słuchać Twojego Słowa i zrozumieć,
czym jest prawdziwa miłość.
Potrzebuję Matki. Ster mego życia oddaję Kościołowi.
Zbawienie moje i moich najbliższych jest najważniejszym celem
mego życia.


STACJA X IV.
Twój grób Jezu, przywalili kamieniem.
Oprawcy myśleli że to koniec.
A tam, Życie pokonało śmierć.
Dobre ziarno obumarło, aby wydać owoc obfity.
BO, MIŁOŚĆ NIE UMIERA. ONA ŻYJE WIECZNIE.

Zbyt długo żyłem jak martwy.
Zamknięty przez szatana, w grzesznym świecie nałogu .
Każdą moją dobrą decyzję, komplikował swoimi intrygami.
Nie wiedziałem czym jest Prawda..
Wszystko kręciło się wokół alkoholu.
Nie potrafiłem znaleźć wyjścia z mojego grobu.
Ale Ty Jezu Zmartwychwstały, pokazałeś mi drogę prowadzącą do Życia.
Z tego piekła na ziemi, wyzwoliła mnie TWOJA MIŁOŚĆ DO MNIE.
Gdzie wzmógł się grzech, tam jeszcze bardziej rozlała się Łaska.

JEZU, TY JESTEŚ DROGĄ, PRAWDĄ I ŻYCIEM.
TY MASZ SŁOWA ŻYCIA WIECZNEGO.

czwartek, 9 kwietnia 2015

DROGA KRZYŻOWA

STACJA I. PAN JEZUS PRZED PIŁATEM

Co zrobiłeś z Prawdą, Piłacie,
kiedy stanęła przed Tobą, w pełnym majestacie ?
Nigdy wcześniej Jej nie spotkałeś ?
Bo nigdy do końca Jej nie szukałeś.

A gdy blisko Ciebie stała,
nazbyt słaba Ci się zdała.
Prawda, Prawdą jest...a nie inaczej,
lecz Tobie taka nie odpowiadała.

Czym jest Prawda ? - zapytałeś
i ubiczować Ją kazałeś
a żołnierze z Niej szydzili
i koronę z ciernia na głowę włożyli.

Potem stała i patrzyła,
kiedy winy w Niej szukałeś.
I współczuła Ci głęboko,
bo sam siebie oskarżałeś.

Po cóż władzę objąć się zgodziłeś
i tak bardzo się tym szczyciłeś
a kiedy przyszło Ci Prawdy bronić,
ręce jak tchórz, obmyłeś.

Bóg Ci szansę wielką dał,
abyś Prawdy bronić chciał.
Jakże w oczy Jej spojrzałeś,
gdy po śmierci Ją spotkałeś?

Tam Twa władza się nie liczy.
Tam, Prawda o miłość pyta.
Przed prawdą o sobie nie uciekniesz.
Ona wyrok na Ciebie wyda.

JAM JEST DROGĄ, PRAWDĄ I ŻYCIEM.
CZY ROZUMIESZ DOBRZE TE SŁOWA?
BÓG JE POWIEDZIAŁ DO CIEBIE,
WIĘC JE W SERCU, GŁĘBOKO ZACHOWAJ.



STACJA II. PAN JEZUS BIERZE KRZYŻ NA RAMIONA

Bóg spytał człowieka ,, Dlaczego mnie bijesz ?''
Bo chciał, abyś przyjrzał się sobie
i zadał pytanie ,, dlaczego?''
gdy, krzywdzisz człowieka drugiego.

Wy , którzy na krzyż z Nim ! krzyczycie,
a sami krzyża się boicie.
Dla innych, wciąż go planujecie,
sami, nigdy dźwigać go nie chcecie.

NIE POGANIAJCIE BOGA!!!

On, krzyż z miłością przyjmuje,
by drogę do Nieba uczynić lżejszą
i jak zło pokonać, światu pokazuje.

Kiedy więc życie swe planować chcesz,
a krzyża przyjąć wciąż nie umiesz,
zrozum , że szatan, tylko na to czeka,
bo krzyż Chrystusa, nie pozwala mu, zniszczyć człowieka.

Nie musisz błądzić po drogach niepewnych
i cierpieć, nie wiedząc dlaczego.
Pamiętaj , Jezus krzyż Twój obok niesie,
dopóki nie spojrzysz z miłością na niego.

Bo tylko z miłością krzyż unieść można.
Szczęśliwy , kto tę prawdę znajduje.
A wtedy krzyż słodki i lekki się staje,
bo swym ramieniem, do Nieba dostaje.

JAM JEST DROGĄ , PRAWDĄ I ŻYCIEM.
CZY ROZUMIESZ DOBRZE TE SŁOWA ?
BÓG JE POWIEDZIAŁ DO CIEBIE,
WIĘC JE W SERCU, GŁĘBOKO ZACHOWAJ.



STACJA III. PIERWSZY UPADEK PANA JEZUSA

Czy to upadek Boga?
Nie! To człowiek upadł,
kiedy szeroką drogą poszedł
i podszeptów szatana posłuchał.

Chrystus prowadzi wąską drogą.
Po szerokiej, nigdy nie chodzi,
lecz zawsze, gdy Ty upadasz,
na skrzyżowanie, do Ciebie wychodzi.

On upadł, by Tobie pomóc powstać,
bo w swej pokorze wielki
i cierpień swoich nie liczy,
byś powstał do życia, ze śmierci.

Król Niebios leży obok Ciebie.
Ziemia przytula Go, gdy Ty Go odrzucasz.
Ona Miłości westchnienie chce dawać
i dumna jest, że może pomóc z upadku powstawać.

Ziemia rozumie, a Ty człowieku ?!
Dlaczego wciąż odrzucasz Boga?!
Tam , na skrzyżowaniach, gdy leżysz w upadku ,
zrozum , że najpewniejsza jest wąska droga.

Zacznij więc po Niej uczyć się chodzić.
Weź Pismo Święte , Bóg w Sakramentach czeka.
Spróbuj zrozumieć, że możesz na nowo,
odnaleźć w sobie godność człowieka.

JAM JEST DROGĄ PRAWDĄ I ŻYCIEM.
CZY ROZUMIESZ DOBRZE TE SŁOWA?
BÓG JE POWIEDZIAŁ DO CIEBIE ,
WIĘC JE W SERCU GŁĘBOKO ZACHOWAJ


STACJA IV. SPOTKANIE Z MATKĄ

Oczy Matki i Syna, krótko na siebie patrzyły ,
bo żołnierz, zabijać bardzo się spieszył.
Kiedy One do siebie o miłości mówiły,
jego oczy okrutne, z nienawiścią szydziły .

Jezu, jakże Ty bezradność dziecka szanujesz
i sam w cierpieniu Matki potrzebujesz.
Żebraku miłości w cierniowej koronie,
jak niechciane dziecko w matczynym łonie .

Dzisiaj bezradność dziecka ogromna,
szukają nowych sposobów zabijania.
A przy tym mówią o wolności kobiety,
skazując jej duszę, na potworne zmagania.

Matką jesteś, nie rób tego, popatrz na Maryję..
Pod twym sercem teraz, maleńkie serce bije.
Nie po to Twa wolność, byś mu bić nie pozwalała
i nie po to piękno, byś przedmiotem się stawała.

Ojcem jesteś, chroń swoje dziecko
i pozwól, aby ten świat ujrzało.
Zrozum, że w tej maleńkiej kruszynce,
w chwili poczęcia, życie na wieki powstało.

A jeśli kiedyś już to zrobiłeś,
cierpisz samotnie, lecz czasu nie wrócisz.
Uklęknij szczerze w konfesjonale,
tam, o Łaskę wybaczenia błagać musisz.

I módl się gorąco do Matki Bożej,
która rozumie czym jest ból utraty,
by każde nowe, poczęte dziecko,
chroniła miłość, mamy i taty.

JAM JEST DROGĄ, PRAWDĄ I ŻYCIEM.
CZY ROZUMIESZ DOBRZE TE SŁOWA ?
BÓG JE POWIEDZIAŁ DO CIEBIE,
WIĘC JE W SERCU, GŁĘBOKO ZACHOWAJ.



STACJA V. POMOC SZYMONA

Nie martw się Szymonie, że żołnierz Cię zmuszał.
Czasami i tak bywa,
że kiedy staniesz naprzeciw Chrystusa,
walka się w Tobie odbywa.

I trzeba żołnierza,cierpienia a nawet upadku,
byś spojrzał Miłości w oczy.
Wtedy zbudzony jakby ze snu,
zrozumiesz istotę rzeczy.

Bo wiesz Szymonie, co Ty zrobiłeś?
Pomogłeś Samemu Bogu
i duszę swoją tam uzdrowiłeś,
On...czuł w cierpieniu, że jesteś obok.

Czy myślisz czasem o swojej duszy
i szukasz sensu swojego istnienia?
Bóg pragnie dla Ciebie szczęścia wiecznego,
lecz nic nie zrobi bez Twego pragnienia.

Tłumaczysz że praca? Szymon z pola wracał,
więc nie czyń się martwym, za życia,
lecz przejrzyj się w lustrze Słowa Bożego,
i módl się o świętość życia swojego.

A kiedy naprzeciw Jezusa staniesz,
On, patrzeć będzie na Ciebie z miłością.
I pewnie Ci powie, że w Jego cierpieniu,
Twe święte pragnienia, były ukojeniem.

JAM JEST DROGĄ , PRAWDĄ I ŻYCIEM.
CZY ROZUMIESZ DOBRZE TE SŁOWA?
BÓG JE POWIEDZIAŁ DO CIEBIE,
WIĘC JE W SERCU, GŁĘBOKO ZACHOWAJ.



STACJA VI. WERONIKA

Słaba kobieta w tłumie stała,
lecz najsilniejszą się okazała
bo kiedy, tak wielkie cierpienie zobaczyła,
żadnej przeszkody się nie przestraszyła.

O Weroniko! Nie mogłaś jak inni stać obojętnie,
milczeniem oskarżać, prawdy nie znając?
Ty, przez ludzką kpinę przedzierasz się dzielnie,
gdy inni krzyczą, gdy rzezi żądają.

W Twym sercu pragnienie pomocy tak wielkie
że miłość z wolnością na przemian szalały.
Więc, twarz Jezusa chustą obmywasz
i wtedy Twe oczy, prawdziwy skarb ujrzały.

Oblicze Boga w swym majestacie,
na chuście nagle się ukazało.
I choć tak bardzo cierpiące było,
potężną miłością do ludzi pałało.

Tak dzieje się zawsze,
kiedy cierpiące oblicze obmywasz,
bo dobroć Twoja, sprawia że na nim,
piękno Miłości Bożej odkrywasz.

I w sobie Oblicze Boga znajdujesz,
które jak skarb, ukryte leży,
więc Go nie chowaj, lecz ciesz się nim,
gdyż ono jedynie do Ciebie należy.

I spróbuj spojrzeć na swoje życie,
oczami Miłości Bożej.
Zrozumiesz wtedy, że nawet cierpienie,
Łaską okazać się może.

Darem, ofiarą niezastąpioną,
obroną przed złem,które czyha wszędzie,
ziarnem zasianym na żyznej glebie,
którego owocem, wieczna radość będzie.

JAM JEST DROGĄ, PRAWDĄ I ŻYCIEM.
CZY ROZUMIESZ DOBRZE TE SŁOWA?
BÓG JE POWIEDZIAŁ DO CIEBIE,
WIĘC JE W SERCU, GŁĘBOKO ZACHOWAJ



STACJA VII. DRUGI UPADEK PANA JEZUSA

Grzech, coraz bardziej Ciebie osłabia.
Znowu zbłądziłeś i znowu upadasz.
Już dobra od zła odróżnić nie umiesz,
bo Twymi myślami zarządza szatan.

I leżysz znowu zrezygnowany.
Sił nie masz patrzeć, z miłością na krzyż swój.
Bóg go przytula a Jego rany,
krwawią, gdy ciężar krzyża zwala Go z nóg.

Tym razem Jezus sam nie przychodzi.
Jest z Nim Maryja i Weronika.
Szymon też idzie, bo już zrozumiał,
że krzyż z miłością należy dźwigać.

Co teraz zrobisz, czy przyjmiesz ich pomoc ?
Może sam kiedyś ich oceniałeś,
lub trudno uwierzyć Ci w czyjąś miłość,
bo w swoim życiu jej nie doznałeś.

Lecz sztuką wielką dać sobie pomóc
i nie trwać ciągle w swoim uporze.
Więc zostaw pychę, matkę upadku.
Popatrz, Bóg każdą pomoc przyjmuje w pokorze.

Pozwól się dźwignąć.
po drogach prawdy naucz się chodzić
byś wreszcie odróżnił dobro od zła,
i mógł w Chrystusie, znów się narodzić.

Samemu spojrzeć na bliźniego
i ujrzeć w nim, brata swojego,
który sam drogi znaleźć nie może
i w grzechu zginie, gdy nikt nie pomoże.

JAM JEST DROGĄ, PRAWDĄ I ŻYCIEM.
CZY ROZUMIESZ DOBRZE TE SŁOWA ?
BÓG JE POWIEDZIAŁ DO CIEBIE,
WIĘC JE W SERCU, GŁĘBOKO ZACHOWAJ



STACJA VIII. PŁACZĄCE NIEWIASTY.

Cisi, niewinni,
święci na tej ziemi, jakby nieważni
a krzyż z Chrystusem codziennie dźwigają.
Błogosławieni, cierpiący dla sprawiedliwości.
Żadna chwila życia, nie będzie im zapomnianą.

Nie płaczcie pobożne kobiety nad nimi.
To cierpienie, kiedyś w radość się zamieni.
Lecz zawodźcie głośno, by płacz usłyszeli,
którzy w otchłań piekła, biegną zaślepieni.

Biada tym, co w kłamstwie i grzechu,
tylko zdobywają a ich decyzje Boga obrażają.
Opamiętajcie się, póki jeszcze czas,
bo straszna wieczność czeka was.

A wy kobiety, czy tylko płaczecie
i myślicie, że nic więcej zrobić nie możecie?
Jeśli tak, to nad sobą płaczcie
i grzech zaniechania w sobie zauważcie.

Biada Tobie ojcze i biada Ci matko,
gdy uczysz swe dziecko, jak żyć dobrobycie
a nie zatroszczysz się, by zrozumiało,
że JEZUS JEST DROGĄ, PRAWDĄ I ŻYCIEM.

Dlatego mówcie, wołajcie i nie przestawajcie,
choć zdaje się wam, że was nie słuchają.
Że świat silniejszy, dzieci uczyni swoimi.
Lecz ziarno w ziemie rzucone,
kiedyś wyrośnie z ziemi.

JAM JEST DROGĄ, PRAWDĄ I ŻYCIEM.
CZY ROZUMIESZ DOBRZE TE SŁOWA?
BÓG JE POWIEDZIAŁ DO CIEBIE,
WIĘC JE W SERCU , GŁĘBOKO ZACHOWAJ


STACJA IX. TRZECI UPADEK PANA JEZUSA

Znowu Twa pycha i pewność siebie,
wyprowadziły Cię na bezdroża.
Błądzisz, a wokół noc strasznie ciemna.
Tracisz nadzieję,że wzejdzie kiedyś poranna zorza.

Samotny, upadasz kolejny raz.
Nie wiesz czy trzeci, może to ostatni.
Wiesz, że przed Tobą życie lub śmierć.
Jak się wydostać z tej strasznej matni ?...

I boisz się, strasznie się boisz,
bo nie wiesz, co Cię czeka.
Tyle prób podjąłeś, żyć inaczej nie umiesz,
skrzywdziłeś drugiego człowieka.

Spójrz, Jezus dla Ciebie z krzyżem nadchodzi.
Upada, przed miejscem ukrzyżowania.
Sił nie ma jak Ty, a przed Nim,
cierpienie, nie do wytrzymania.

Przerażony tak bardzo,
że myśli w otchłań uciekają,
lecz strasznej kaźni pozwala się poddać
by Twej grzesznej duszy, szatanowi nie oddać.

Pomóż Jezusowi, nie rezygnuj z siebie.
Potrzeba tylko Twojego pragnienia,
by mógł Cię wyrwać z niewoli złego
i zakończyć Twoje cierpienia.

Pozwól Mu siebie z grzechów obnażyć,
nie bój się takiej nagości,
ona uwolni Cię od ciężarów
Twej pogubionej przeszłości.

Zaufaj do końca Miłosierdziu Bożemu
i wołaj, Jezu, ufam Tobie
a wtedy poczujesz i inni zobaczą ,
jak umiera stary a rodzi się nowy człowiek.

JAM JEST DROGĄ, PRAWDĄ I ŻYCIEM.
CZY ROZUMIESZ DOBRZE TE SŁOWA ?
BÓG JE POWIEDZIAŁ DO CIEBIE,
WIĘC JE W SERCU GŁĘBOKO ZACHOWAJ


STACJA X . JEZUS Z SZAT OBNAŻONY.

Czy czujesz ten ból, gdy szaty zdzierają,
a razem z nimi kawałki ciała.
To Bogu oprawcy wszystko zabierają.
A przecież Jego jest Ziemia cała !...

Szaty zabrać mogą.
Nawet o nie grają.
Lecz godności nie wezmą !
A sami jej nie mają !

O Jezu, potężny Boże !
Stoisz pokorny i upokorzony.
Ty, Stwórca wszelkiego stworzenia,
cierpisz,bo pragniesz ludzkiego zbawienia.

Cichy, ubogi i poraniony.
Na kpinę ludzką, stoisz wystawiony.
Czemu się śmiejesz, cyniczny człowieku ?!
Nad sobą płakać będziesz...oby nie na wieki.

Nie obnażaj nawet słowem, drugiego człowieka.
Nie drwij nigdy z niego
i nie patrz, jak na kogoś,
mniej od Ciebie ważnego.

Jezu, Potęgo Miłości ! Tyś Głową Kościoła.
Jedyną ostoją w pogubionym świecie.
Szaty z Twego Ciała nieustannie zdzierają
i swoje losy o nie rzucają.

A Ty wciąż czekasz, w Świętych Sakramentach
i powołujesz swoich Szafarzy.
Oni w pokorze i w ciszy czuwają,
by każdą ranę Miłością obłożyć.

JAM JEST DROGĄ, PRAWDĄ I ŻYCIEM.
CZY ROZUMIESZ DOBRZE TE SŁOWA?
BÓG JE POWIEDZIAŁ DO CIEBIE,
WIĘC JE W SERCU, GŁĘBOKO ZACHOWAJ.



STACJA XI . JEZUS, DO KRZYŻA PRZYBITY

Czas nadszedł. Straszny czas konania,
wśród ludzi okrutnych, na miejscu skazania.
Łożem, twardy krzyż drewniany,
do którego Jezus, gwoździami jest przybijany.

Obok Maryja, na wpół zemdlona
i Magdalena z Janem, czuwają.
Boleść okrutna patrzeć gdy Miłości,
ręce i nogi gwoździe przebijają.

Obecność bliskich,wielką ulgą
w takiej chwili się staje.
Kiedy myśli biegną w ich stronę,
jakby przez chwilę, boleć przestaje.

Czas... wciąż biegnie, młodość przeminęła.
Przeżyłeś już wiele dobrego i złego.
Twe ciało stopniowo zaczyna obumierać
i nie masz na to wpływu żadnego.

A może leżysz na łożu boleści,
pomocy od innych potrzebujesz,
nie czujesz się już nikomu potrzebny
i myślisz, po co ty jeszcze żyjesz?

Są na tym świecie,, potworni dobrodzieje'',
co eutanazję proponują.
Nie wolno ! To straszny grzech ! Podstęp szatana !
Żeby w cierpieniu mógł Ciebie ująć.

Przyjmij swój krzyż, jak Jezus z miłością
i naucz najbliższych cierpienia z godnością.
Choć ciało słabe, na pomoc czeka,
to dusza dojrzała, w niej mądrość człowieka.

Rodzino, ty czuwaj i ucz się kochać.
Miłość najlepszym lekarstwem na ból.
Wasza obecność ulgą dla chorego,
a dla was nauką, życia ofiarnego.

Bezradność, samotność nie będą bolały
gdy Bogu cierpienie oddacie do końca,
bo w duszach cuda będą się działy,
miłość i pokój wzejdą jak słońce.

JAM JEST DROGĄ, PRAWDĄ I ŻYCIEM.
CZY ROZUMIESZ DOBRZE TE SŁOWA?
BÓG JE POWIEDZIAŁ DO CIEBIE,
WIĘC JE W SERCU GŁĘBOKO ZACHOWAJ



STACJA XII. ŚMIERĆ PANA JEZUSA NA KRZYŻU

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata,
zmiłuj się nad nami...

Umierasz?... Czy to koniec?...
Jedyne w tym pocieszenie,
że kończy się Twoje cierpienie.

Jak Cię zatrzymać ?...
Cóż ten świat znaczy bez Ciebie?!...

Nie...To nie koniec!
Powrócisz, lecz o tym, nikt jeszcze nie wie.

Choć Twoje Ciało,bezradnym uczynili,
gdy ręce i nogi do krzyża przybili.
W niczym Tobie to nie przeszkodziło,
z krzyża dobro czynić, Miłości siłą.

Cierpiącą Matkę, w ostatnim momencie,
zostawiłeś światu , w Swoim testamencie.
Wiedziałeś, że tylko Ona pomóc nam może,
zaufać do końca i wytrać w pokorze.

Łotrowi na krzyżu, Niebo obiecałeś.
Ludzie go potępili, Ty dobro w nim ujrzałeś.
A okrutnym oprawcom wszystko wybaczyłeś
i Ojca Swojego o to poprosiłeś.

Kiedy ocet z gorzką żółcią, ulgę przynieś miały,
nie chciałeś przyjąć fałszywej litości.
Z godnością, do końca ofiary dokonałeś,
bo lek, jedynie goryczą jest, podany bez miłości.

Setnik rozpoznał wreszcie w Tobie Boga,
gdy Ziemia drżała i z krzykiem pytała.
Jezu !... Cóż Tobie ludzie uczynili ?!
Tyś Stwórcą !... A oni Ciebie zabili !

A kiedy włócznia bok Twój przeorała,
Strumieniem Miłosierdzia świat obdarowałeś.
Co Ty Boże widzisz w człowieku takiego,
że Swoje cierpienie czynisz dobrem jego ?

JAM JEST DROGĄ, PRAWDĄ I ŻYCIEM.
CZY ROZUMIESZ DOBRZE TE SŁOWA?
BÓG JE POWIEDZIAŁ DO CIEBIE,
WIĘC JE W SERCU, GŁĘBOKO ZACHOWAJ.



STACJA XIII. W RAMIONACH MATKI

Ciało z Twego Ciała.
Wreszcie Je oddali.
Tak Je pielęgnowałaś !
Ludzie okrutnie, zamordowali !

Kiedy synka urodziłaś,
z wielką troską do serca tuliłaś.
Cichuteńko Mu śpiewałaś.
Że zabiją.... nie wiedziałaś...

Czy mogłaś rozumieć w chwili Zwiastowania,
co oznaczało być Matką Boga?
Gdy Cię zapytał, mówiłaś bez wahania,
niech Mi się stanie według Twego Słowa.

Zamiast chwały na ziemi, wciąż jakieś cierpienia.
Nie mogłaś zrozumieć, dlaczego ?
Ufałaś tylko, starczyło że Bóg wie,
zdawałaś się zawsze na Niego.

A teraz, gwoździe z rąk i nóg wyjęli
i koronę z głowy zdjęli.
W Twe ramiona Go złożyli.
Nie wiedziałaś, że doczekasz takiej chwili.

Gdy umęczone ciało tuliłaś,
z Jego cierpieniem, swoje złączyłaś.
Milczenie, krzykiem się stawało,
o nawrócenie, do świata wołało.

Świat wciąż udaje, wołania nie słyszy,
myśli, że wszystko od niego zależy.
Boże! cóż miałbyś jeszcze uczynić,
by wreszcie Tobie uwierzył?

To pycha ludzka Prawdy nie słucha,
Bogu uwierzyć nie chce.
Lecz wiedza bez Stwórcy, błądzi po drogach
i wiele dobra podepcze.

JAM JEST DROGĄ, PRAWDĄ I ŻYCIEM.
CZY ROZUMIESZ DOBRZE TE SŁOWA ?
BÓG JE POWIEDZIAŁ DO CIEBIE,
WIĘC JE W SERCU GŁĘBOKO ZACHOWAJ.


STACJA XIV . PAN JEZUS ZŁOŻONY DO GROBU.

Grób.
Miejsce oczekiwania na Dzień Zmartwychpowstania.
Tam, zwycięstwo Chrystusa światu pokazało,
że Miłość żyje wiecznie,
chociaż tak wielu, zabić by Ją chciało.

Uzbrojonych żołnierzy przed grobem postawili
i wielki kamień do wejścia zatoczyli.
A Życie ze śmiercią walkę stoczyło
i potężne zwycięstwo nad nią zdobyło.

Czy Ty w to wierzysz ?
Czy w swoim grobie leżysz,
niewiary, przywiązań i pożądliwości,
nie myśląc nigdy o swojej wieczności.

Tak już upadłeś i nie powstajesz,
że ten upadek, Twym grobem się staje.
Szatan, jak strażnik przy Tobie stoi.
Ty, zmienić cokolwiek, bardzo się boisz.

Życie na Ziemi jest małą chwilą.
Tutaj, jesteśmy przechodniami.
Lecz od tej chwili, wieczność zależy.
Poszukuj Prawdy, by dobrze ją przeżyć.

I przestań się lękać, nie trać nadziei,
bo jesteś dzieckiem Wielkiego Boga.
On zawsze pomoże z upadku powstać,
by każdy człowiek mógł świętym zostać.

Może na głowie masz włos sędziwy.
O Bogu słyszałeś, lecz Go nie poznałeś.
Może skończyłeś wszelkie fakultety,
a życie swoje tracisz... niestety.

A przecież, nie jesteś kaprysem losu.
Tylko że wybór, do Ciebie należy.
Więc pomyśl, chcesz żyć, czy zostać w grobie ?
Na to pytanie, sam odpowiedz sobie.

JAM JEST DROGĄ, PRAWDĄ I ŻYCIEM.
CZY ROZUMIESZ DOBRZE TE SŁOWA ?
BÓG JE POWIEDZIAŁ DO CIEBIE,
WIĘC JE W SERCU GŁĘBOKO ZACHOWAJ


środa, 8 kwietnia 2015

DZIĘKUJĘ KAPŁANIE

Ile słów paść musiało
na suchą glebę mej duszy.
Ile czekania i cierpliwości,
by ziarno do wzrostu poruszyć.

Ile modlitwy,by Łaska
chwasty w duszy zdusiła.
Ile lęku, by dusza
gdzieś się nie zagubiła.

Ile mojego uporu,
że wiem już na pewno.
Ile gadulstwa,kiedy milcząc
rozmawiałeś ze mną.

Ile musiałeś znosić
a ile jeszcze potrzeba,
by moją duszę uczynić pokorną
i godną samego Nieba.

Tylko Bóg wie.
A Ty, wierzysz Bogu.




NIEPOJĘTA MIŁOŚĆ

Nikt nie jest w stanie wyrazić słowami,
jak potężna miłość łączy Chrystusa,
ze swoimi kapłanami.

Jest jak głębina bez końca,
ogień niewygaszony,
jasność,która oświetla
drogę duszom zagubionym.

Piotrze, czy Ty mnie miłujesz?
Panie, Ty wiesz że Cię kocham.
Ja w Twoje ręce Siebie oddaję,
gdy w Sakramentach Świętych zostaję.

A kiedy Bezkrwawą Ofiarę
sprawujesz na ołtarzu,
przychodzę na Twoje wezwanie
MÓJ UKOCHANY KAPŁANIE.

Abyś rozdawał Miłość
tym, którzy mnie pragną,
rozniecał nadzieję w ich sercach,
by wiary im nie zabrakło.

Bo jesteś jak rosa
i jak głos na pustyni,
i znak sprzeciwu który Prawdę,
zaniesie na krańce ziemi.

JA CIEBIE TAK BARDZO KOCHAM...

CÓŻ CI POWIEDZIEĆ, NASZ DOKTORZE...

Cóż nam powiedzieć, drogi doktorze?
Jak naszą wdzięczność wyrazić,
co słów właściwych dobrać nie może,
by ale myśli nie obrazić.

Wymagający od siebie i innych.
Sam, nigdy łatwo się nie poddajesz.
I całe życie zatroskany
o losy ojczyzny pozostajesz.

Z miłością czekasz każdego dnia,
aby wysłuchać co nas boli
i szukasz sposobu żeby ulżyć,
w chorobie, bólu i niedoli.

Jesteś lekarzem przez Boga danym,
który współpracę z naturą szanuje .
I w każdym przypadku,wspólnie z nią,
właściwych rozwiązań poszukuje.

Nie szczędzisz sił i strat nie liczysz.
Czas, nie ma dla Ciebie znaczenia,
kiedy potrzeba wytłumaczyć,
co zrobić w chwili zagrożenia.

A potem czekasz przy telefonie.
Czekasz, bo zasnąć nie możesz,
gdy nie przekonasz się do końca,
czy Twe zlecenie choremu pomoże.

Cóż nam powiedzieć, drogi doktorze,
trzeba nam Bogu dziękować,
za Twoją troskę która sprawia,
że nie boimy się chorować.


Wyrazy wdziecznosci dla Pana Doktora Bronisława Kopcia z Dąbrowy Górniczej.


NAJWAŻNIEJSZA LEKCJA

W gęstwinie słów, Ojczyzno moja,
prawda i fałsz wciąż się mieszają.
Tyle podziałów i interesów.
Czyż one, jedynie Twego dobra szukają ?

Ojczyzno Matko, w zgiełku wydarzeń
Twego obrazu wciąż poszukuję
i z wielką nadzieją, każdego dnia,
jak dziecko matczynej miłości wypatruję.

Miłości i Prawdy
które są Światłem Boga Samego
i oświetlają drogę zagubionym,
by powrócili do domu swojego.

Polsko, Ojczyzno,Tyś naszym domem,
jedynym na mapie świata tego.
Dziś swoją miłość Tobie ofiaruję
i uczyć jej pragnę dziecka najmniejszego.

Nadzieję rozdawać tym, którzy ją tracą,
wiary dochować Bogu Najwyższemu,
rodzinę chronić i codzienną pracą,
krajowi służyć i bliźniemu.

O prawdzie przeszłości wrośniętej korzeniem
w sercach Twych dzieci, uczyć się trzeba.
To pierwsza lekcja miłości do Ciebie ...
I najważniejsza...Ojczyzno moja...
KTÓRĄ ODROBIĆ, PORZĄDNIE POTRZEBA

POLSKO, BĄDŹ DUMNA

Nie zapomnij nigdy Polsko,
wołania syna tej Ziemi,
gdy prosił Ducha Świętego,
by Twe oblicze odmienił.

On zawsze o Tobie pamiętał,
w sercu głęboko Cię chował.
,,To moja ojczyzna, ta Ziemia! ".
Jak syn matkę, z pokorą całował.

I wołał ,,Nie lękajcie się !
Otwórzcie drzwi Chrystusowi !
Bez Niego nie zrozumiecie,
co jest potrzebne człowiekowi ''.

Bądź dumna Polsko, bo syna masz świętego,
uszanuj wołanie płynące z miłości.
Z mądrością matki, posłuchaj słów Jego
i Chrystusowi oddaj,czas swojej przyszłości.

Nie zmarnuj dobra danego przez Boga,
lecz z troską przekazuj go młodzieży,
której Twój Syn ciągle szukał
i w to że znajdzie,ciągle wierzył.

wtorek, 7 kwietnia 2015

DOBRY ŁOTRZE

Ciebie sam Jezus do Nieba wprowadził,
gdy z Prawdy drwić nie pozwoliłeś.
Inni krzyczeli ,, Zejdź z krzyża!''
Ty, z wielką pokorą o Niebo prosiłeś.

Pogardzany przez wszystkich i samego siebie,
jakże wielką wiarę w sobie zachowałeś.
Jezu, wspomnij na mnie kiedy będziesz w Niebie,
świadomy swych grzechów, Bogu zaufałeś.

On, nic złego nie uczynił
Ta kara, za co ? Dlaczego!?...
Pytałeś siebie i innych wokoło,
gdy ukrzyżowany wisiałeś obok Niego.

Widział Twą duszę i Twoje zmagania.
Jeszcze dziś do Nieba zabrał Cię ze sobą.
W jednej chwili świętym, tu i teraz zostałeś.
Ty, grzesznik !?...
Tak. Bo Wiarę i Nadzieję w Bogu pokładałeś.

Pomóż nam Łotrze Święty,
zachować nadzieję wierzącym grzesznikom.
Byśmy mogli kiedyś usłyszeć jak Ty,
BĘDZIESZ ZE MNĄ W RAJU, BO UWIERZYŁEŚ MI.




ZA MAŁO

To za mało, wiedzieć tylko
że krzyż trzeba brać.
To tak, jakby z krzyżem
ciągle w miejscu stać.

Jego ciężar staje się
powodem rozpaczy,
która nie pozwoli wierzyć,
że może być inaczej.

Rozpaczy nie ufaj,
słów Chrystusa posłuchaj.
Zrozumiesz wtedy że cierpienia,
najkrótszą drogą do zbawienia.

,,Cieszcie się i radujcie,
bo nagroda wielka''...
Tak Panie,lecz gdy w duszy ciemność,
pokaż gdzie tli się radości iskierka,

która siłę da do zrozumienia,
że cierpieć to za mało,
by nie zagubić sensu
i nie zmarnować daru cierpienia.

By wyruszyć z krzyżem
w górę, na Golgotę.
Po raz któryś umierać,
by żyć lepiej...potem.

Nie stój z krzyżem w miejscu.
Zaufaj Miłości
i wypatruj, gdzie Bóg,
zapala iskierkę radości.

ZAUFAĆ JAK DZIECKO

Błogosławiona bezradność,
gdy wiarę umocnić pomoże,
i pozwoli zrozumieć, że sam z siebie,
nic człowiek uczynić nie może .

Na drogę Prawdy każe wytuszyć
i uczyć się po niej chodzić powoli.
Potem na nowo się narodzić
by Dzieckiem Boga,stać się z własnej woli.

Mieć tylko jedno, jedyne pragnienie,
patrzeć wokoło i słuchać.
Wiedzieć, tyle co potrzeba
i tylko ufać, ufać i ufać.....

Poczuć się jak dziecko,
gdy pierwsze kroki stawiać próbuje
i nie myśli o przeszkodach,
bo obecność dobrego ojca czuje.

A kiedy czasem upadnie,
wie, że podniesie je z miłością,
by znów biegło w jego ramiona,
z radością i coraz większą pewnością.

Wszechmocny Ojcze z Nieba,
Ty zawsze jesteś blisko.
Pomóż stawać się jak dziecko,
i ufać Ci nade wszystko.


















.

BOGACTWO UBÓSTWA

,,Uczcie się być biednymi
wielka to mądrość i sztuka",
woła papież Franciszek,
gdy świat, bogactwa wciąż szuka.

Szuka już tyle wieków,
rozwiązań znaleźć nie może,
bo wciąż przed swoim Stwórcą,
nie chce stanąć w pokorze.

Kiedy wreszcie zrozumie,
że nie pieniądze i władza,
lecz WIARA NADZIEJA I MIŁOŚĆ,
pokój do serca sprowadza.

Że ufność w opiekę Bożą
serce szlachetnym czyni.
A w takim sercu normalne
dzielenie się z innymi.

Wtedy każdemu wystarcza
tego, co Stwórca daje.
Dlaczego więc świat ciągle ,
tej prawdy nie uznaje ?

Kiedyż wreszcie usłyszy
i celnikiem być przestanie.
Jak Mateusz, choć zbiednieje...
najbogatszym się stanie.

MAŁY ,, WIELKI '' CZŁOWIEKU

Zachwycony swoją wielkością,
chciałbyś zmieniać cały świat.
Myślisz, że jesteś największą mądrością
a przecież wcale nie jest tak.

Choć Stwórca w swojej dobroci,
rozum darował Tobie,
to jeszcze nie oznacza,
że wszystko masz stawiać na głowie.

Dlaczego wciąż myślisz
że tylko od Ciebie zależy,
kto ma się urodzić,
kto, kiedy ma już nie żyć ?

Czynisz się panem życia i śmierci
kiedy głosować chcesz za tym.
Papier wszystko przyjmuje
a Ty, stajesz się niewinnych katem.

Kiedyś i Twoje życie przeminie
i staniesz przed niewinnymi.
Czy wtedy powiesz że dla nich
nie było miejsca na Ziemi ?

Nie całą mądrość posiadłeś,
choć kosmos poznajesz od wieku.
Popatrz, wystarczy trochę deszczu
i już się topisz ,,wielki człowieku''.

POKORA! POKORA! POKORA!
Jedyny Twój ratunek.
Byś wreszcie mógł zrozumieć,
że ŻYCIU NALEŻY SIĘ SZACUNEK.


ZA JEDEN GROSZ

Nie zabierajcie mnie do takiej galerii,
to jakieś nieporozumienie.
Chcesz nasycić się pięknem
a odczuwasz, jedynie zmęczenie.

Ktoś chyba się pomylił,
jakaż to galeria ?
To przecież zwykły handel,
stroje, biżuteria, perfumeria.

Oj, jest tam w czym wybierać
tylko...dlaczego w niedzielę?
Ten dzień, dla duszy przeznaczony,
Bóg czeka na nas w kościele.

W takiej galerii odpocząć chcecie?
To tylko złudzenie.
Tam nie ma czym oddychać,
tłok i sztuczne jedzenie.

Sprzedawca bardzo się stara,
kiedy klient kupuje
i jeden grosz obniżki,
każdemu oferuje.

Nie sprzedawaj niedzieli za jeden grosz.
Wybór należy do Ciebie.
Handel, jest jak wielki żarłok,
który wabi Cię do siebie.

W niedzielę z Bogiem ucztujmy.
On chce, byśmy odpoczęli,
Jego Słowa posłuchali
i ze sobą porozmawiali.

Dobrze też pójść do lasu,
w jego uroku i ciszy postać.
Choć tam wszystko dziko rośnie,
to w tej,,niby galerii", dzikim można zostać.

SŁOWO

Chcesz mi coś powiedzieć ?
Chętnie Cię posłucham.
Tylko, czemu Twoja mowa,
to takie brzydkie słowa?

Podkreślasz swą racje,
gdy je wypowiadasz?
A może myślisz, że lepiej rozumiem,
gdy takie słowa gadasz ?

Ledwie się odezwiesz,
tracisz zaufanie.
No bo...jeśli tak mówisz,
to jakież Twoje zachowanie ?

Ty już chyba nie słyszysz
swojego gadania.
I nie widzisz, że wokół Ciebie,
atmosfera, nie do wytrzymania.

Może te wulgarne słowa,
to jakiś sposób na życie.
Dobro, wydaje się słabe,
więc chowasz je, głęboko, w ukryciu.

A przecież tak nie jest i tak być nie musi,
dlatego Cię proszę, ucz się mówić od nowa...
Wszystko przecież można, ubrać w dobre słowa.

Przez Słowo, wszystko się stało.
Na początku u Boga było
i ciemności rozproszyło.
BOGIEM ONO BYŁO.

Pomyśl wiec, zanim powiesz
i niech Twoje słowa,rozpraszają ciemności
a nie przywołują na ten świat, brutalności.

PRAWDA CZY SATYSFAKCJA

Czemu wciąż wierzysz niewierzącym
i świętujesz Boże Narodzenie ?
Chcesz być tolerancyjny ...
To jakieś nieporozumienie.

Bo o co Tobie właściwie chodzi ?
Chcesz wszystkim przyznawać racje
a kiedy ktoś się z Tobą zgodzi,
odczuwać chwilową satysfakcję ?

A może ciągle nie wiesz do końca
o co w tym wszystkim chodzi.
Nie chciałeś poznać Narodzonego
a świętujesz, bo czas świąt nadchodzi.

Pomyśl więc, czy to Ci wystarczy ,
świętować... bo tak trzeba.
Może czas, byś wreszcie zechciał,
sam popatrzeć w stronę Nieba

I poznać Narodzonego,
zrezygnować ze swoich racji.
Zrozumieć wreszcie że Prawda,
ważniejsza jest od satysfakcji.

Gdy Prawdy szukasz, siebie poznajesz
i Miłość Boga wciąż odkrywasz.
Święta są czasem, w którym Ty Niebem,
radość prawdziwą na Ziemi przeżywasz.

Powiedz to wszystkim niewierzącym,
że od nich samych to zależy.
Czy zechcą radość przeżywać z Niebem,
czy w swym uporze to życie przeżyć.

DRZWI DO WIECZNOŚCI

Którymi drzwiami chcesz przejść
granice wieczności?
Drzwiami Miłosierdzia,
czy Sprawiedliwości.

By różnice poznać, wyrusz w stronę Nieba.
Im bardziej się zbliżysz,
tym bardziej zrozumiesz,
jak wiele Miłosierdzia jest Ci potrzeba.

I obyś już nigdy z tej drogi nie schodził.
Świadom swej słabości, szedł z pomocą Bożą.
Bo kiedy dojdziesz do kresu wędrówki,
drzwi Miłosierdzia, Niebo Ci otworzą.

Lecz jeśli ominiesz Miłosierdzie Boże
i wejdziesz drzwiami sprawiedliwości,
może się okazać, że sam nie będziesz w stanie,
udźwignąć ciężaru własnych słabości.

Wtedy dopiero zobaczysz jak bardzo,
jest Ci potrzebne Boże Miłosierdzie.
Lecz drzwi sprawiedliwości, zamkną się za Tobą
i już na wieki, powrotu nie będzie.

Zawierz swą Duszę Miłosierdziu Bożemu.
Postaraj się patrzeć na innych miłością
i nie oceniaj wszystkiego wokoło,
kierując się jedynie...sprawiedliwością.


Wiersz napisany w oparciu o rozważania
z ,,Dzienniczka Siostry Faustyny"

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

POKORA DROGĄ DO WOLNOŚCI

Nie powtarzaj bezmyślnie co głupiec wymyślił,
że pokorne ciele dwie matki ssie.
Bo głupi ten, kto cnót nie szanuje
i głupi, kto tylko tyle wie.

I nic nie robi, żeby zrozumieć.
Słów Bożych nie słucha.
Idzie przez życie, gubiąc po drodze,
dane mu Dary Ducha.

Żeby znów posiąść zgubione Dary,
trzeba się napracować
i dla Pokory, w swej chorej duszy,
godny dom wybudować.

Kiedy fundament pragnienia stanie,
modlitwa resztę zbuduje.
Wtedy Bóg Ojciec, ze swego skarbca,
Pokorę Ci podaruje.

Cnota Pokory, jak cudna pani,
u wrót Twego domu stanie.
By tam zamieszkać i razem z Tobą,
pięknie ozdobić mieszkanie.

Do pracy się weźmie i wszystko wysprząta,
złe myśli, żądze, pragnienia.
By mogły powrócić zgubione Dary
i zakończyć Twe cierpienia.

A wtedy oczy Twej czystej duszy,
prawdziwą wolność ujrzą ,
którą Bóg Ci ofiarował,
razem z Nieśmiertelną Duszą.

ROŚNIJ W GÓRĘ

Tyle doświadczeń już za nami,
XX - ty wiek już minął.
A człowiek wciąż szukając siebie,
Boga chciałby ominąć.

Popatrz na wielkie drzewa.
Korzenie ich głęboko,
schowane, jakby w sercu,
by mogły rosnąć wysoko.

Gdy odetniesz od korzenia,
pień suchy pozostaje.
Nic z niego nie wyrośnie,
na spalenie się nadaje.

Więc nie odcinaj od korzenia.
On, nowe pędy puści,
Ty, uschniesz jak pień suchy.
On... będzie cierpiał z miłości.

Opamiętaj się , człowieku !
Zawsze bądź blisko Boga.
Może w XXI -szym wieku,
zachwyci Cię Jego Droga.

DOBRO NIE KRZYCZY

Dziwne zasady są między nami,
czasami nie wiesz, co prawda co fałsz.
Ktoś z wielkim krzykiem wymusza  racje
i  jeszcze z tego ma satysfakcje.

Ktoś znowu kłamstwo w obrót, cichaczem,
puści jak kaczkę na wodę.
I tylko czeka, kiedy kłapaniem,
wywoła wśród nas niezgodę.

Często ta farsa mu się udaje,
bo wielu, o byle czym pogadać chce.
Wielu w lenistwie duchowym zostaje
i przytakuje, nie sprzeciwiając  się.

Wygrywa ten, kto umie drwić,
krocząc bezczelnie po czyimś życiu.
I nie dostrzega bólu tamtego,
który cierpliwie, czeka w ukryciu.

I nie wiadomo, kiedy to zmieni
i ilu ludzi podepcze.
A że przepraszam , nigdy nie powie.
Normalne!.. Po prostu mu się nie chce.

Lecz nic dobrego to nie przynosi.
Takie praktyki cofają nas
i zakiszają we własnym sosie,
więc zmienić to, już najwyższy czas.

DOBRO NIE KRZYCZY.
Dobro, cierpliwie na  PRAWDĘ  czeka.
Choć wydaje się przegrane, nie może inaczej.
BO DOBRO JEST DLA CZŁOWIEKA.



NIE BĄDŹ GŁUPI CZŁOWIEKU XXI - GO WIEKU

Nie wiesz wszystkiego, Bóg wszystko wie,
więc, szukaj prawdy gdzie trzeba.
Bo żyjesz po to, by stawać się lepszym
i kiedyś, dotrzeć do Nieba.

Nie przyjmuj bezmyślnie,
wszystkich ofert świata,
abyś nie został niewolnikiem złego.
Miej czystą duszę i bądź cierpliwy.
Mądrości szukaj u Ducha Świętego.

I pytaj Go, co wybrać masz,
gdy trudno Ci zrozumieć.
I poproś, aby Światłem Swym
oświetlił, czego nie wiesz.

Zaufaj Mu, daj sobie czas.
Obserwuj, co czas ten pokaże.
Zobaczysz, jak półprawda wnet,
nieprawdą się okaże.

Bo często świat, tłumaczy tak,
że coś dobrym się wydaje.
Z uporem broniąc swoich kłamstw,
Część prawdy ukrywając.

I biznes w tym interes ma,
by do końca prawdy nie mówić.
Czasem też ktoś, świadomie chce,
od Boga oddalić Cię.

Pamiętaj jednak , nadejdzie czas,
każdy przed Prawdą stanie.
Kto ufał Bogu i czynił dobro ,
zbawiony na wieki zostanie.

Nie mędrkuj więc i nie popieraj
głupot tego świata,
byś duszę swą uchronić mógł,
od cierpień na wieczne lata.

Bóg Prawdę mówi, często niełatwą,
lecz z perspektywy czasu,
zobaczyć można ile w Niej,
troski o ludzkość wszech czasów.

Bo chce by tutaj, na tym padole,
życie stawało się coraz lepsze.
Wiec otwórz serce na Jego Wolę
i zaproś Boga na pierwsze miejsce.

Gdyż jest potężny, Miłością samą
i poprowadzić chce świat ku dobremu.
Bez Ciebie jednak tego nie zrobi,
bo dał Ci rozum, Dziecku Swojemu.

Nie niszcz więc tego , dzieła wielkiego.
Być Dzieckiem Boga, jest Twoim celem.
I nie bądź głupi, gdy ten świat,
wciąga Cię w brudny interes.